Przedmowa
"Władza deprawuje. PowerPoint deprawuje absolutnie".
- Edward Tufte, emerytowany profesor Uniwersytetu Yale1
Nie ma chyba osoby, która nigdy nie zetknęła się z kiepską prezentacją. Ze slajdami, z oszałamiającymi niezliczonymi fontami, kolorami, punktami i podkreśleniami. Z infografikami, które nie przekazują informacji i zasługują na miano "obrazowych" w takim samym stopniu, w jakim obrazowa może być przemoc. Z publikowanymi przez prasę wykresami i tabelami, które wprowadzają w błąd i powodują dezorientację.
Tworzenie w dzisiejszych czasach tabel, diagramów i wykresów nie wymaga większego wysiłku. Bez trudu mogę sobie wyobrazić jakiegoś staromodnego gościa (kto wie, może sam zaliczam się już do tej kategorii?), który odchrząkuje nad moim ramieniem i wspomina o tym, że za jego czasów wszystko rysowało się odręcznie, co oznaczało, że człowiek musiał się zastanowić, zanim wziął do ręki długopis.
Sytuacja, w której wszelkie informacje są łatwo dostępne, wcale nie sprawia, że łatwiej je przedstawić; wręcz przeciwnie, staje się to trudniejsze. Im więcej jest danych, z którymi masz do czynienia, tym trudniej jest zredukować je do tych kluczowych informacji. W tym miejscu na scenie pojawia się Cole Nussbaumer Knaflic.
Poznałem Cole pod koniec 2007 r. Rok wcześniej zacząłem pracować w firmie Google i otrzymałem zadanie stworzenia działu People Operations odpowie-dzialnego za rekrutowanie pracowników, podtrzymywanie ich satysfakcji i dbanie o to, by nie porzucali swoich posad. Wkrótce po podjęciu tej pracy stwierdziłem, że powinniśmy powołać do życia zespół People Analytics, dzięki któremu będziemy się wykazywać w zarządzaniu zasobami ludzkimi tak samo nowatorskim podejściem, jakie prezentowaliśmy, tworząc nasze produkty. Cole była jedną z pierwszych osób włączonych do tej grupy i odgrywała kluczową rolę jako pośrednik między zespołem People Analytics a innymi częściami firmy.
Cole zawsze miała dar do przedstawiania rzeczy w klarowny sposób.
Otrzymywała od nas niesamowicie zabałaganione informacje - np. dane o tym, co dokładnie sprawia, że jedna osoba na stanowisku kierowniczym świetnie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a inna jest kiepskim przełożonym - i potrafiła przekształcać je w rzeczowe, przyjemne dla oka grafiki ukazujące historię, której nie dało się podważyć. Jej wskazówki w rodzaju "nie bądź niewolnikiem mody związanej z prezentowaniem danych" (czyli zrezygnuj z tych wymyślnych rysunków, grafik i fontów, skupiając się zamiast tego na przesłaniu) oraz "prostota jest lepsza od atrakcyjności" (a celem jest przedstawienie jakiejś opowieści, a nie stworzenie ślicznego diagramu) były niezwykle przydatnymi sugestiami.
Zachęciliśmy Cole do działania. Przez sześć lat pracy w firmie Google ponad 50 razy poprowadziła kurs wizualizacji danych, aż wreszcie postanowiła samodzielnie zmierzyć się z wyzwaniem polegającym na "uwolnieniu świata od kiepskich prezentacji przygotowywanych w PowerPoincie". Jeśli sądzisz, że nie jest to poważny problem, weź pod uwagę, iż wyszukiwarka Google prezentuje ponad pół miliona wyników związanych z zapytaniem "powerpoint kills"!
Pisząc tę książkę, Cole doprowadziła do powstania niezwykle ważnego dzieła, które jest uzupełnieniem twórczości pionierów zajmujących się wizualizacją danych (takich jak Edward Tufte). Miała okazję współpracować zarówno z organizacjami, które w maksymalnym stopniu skupiają się na danych, jak i z instytucjami, które trzymają się od nich z daleka, koncentrując się na swojej misji. Pomagała klientom należącym do obu tych kategorii w bardziej precyzyjnym przedstawianiu swoich przesłań.
Cole napisała zabawny, przystępny i nadzwyczaj praktyczny poradnik, który pozwala oddzielić sygnał od szumu i ułatwia nam wszystkim sprawne przekazywanie tego, co mamy do powiedzenia.
Tak naprawdę właśnie to jest najważniejsze, czyż nie?
Laszlo Bock wiceprezes działu People Operations w Google i autor książki Praca rządzi! maj 2015
1 Edward R. Tufte, "PowerPoint Is Evil", Wired, www.wired.com/2003/09/ppt2/, wrzesień 2003 r.
Wstęp
Kiepskie wykresy są wszechobecne
W swojej pracy spotykam wiele diagramów, którym daleko do doskonałości (z tym samym mam też do czynienia w codziennym życiu - gdy wykształcisz już wnikliwość dotyczącą tego typu rzeczy, trudno po prostu ją wyłączyć) - rysunek 0.1. Nikt nie stawia sobie za cel stworzenia kiepskiego wykresu, ale tego rodzaju grafiki powstają, i to raz za razem. Z tą prawidłowością borykają się różni ludzie i rozmaite firmy działające we wszelkich możliwych branżach. Coś takiego zdarza się też w mediach. Tego rodzaju materiały powstają w instytucjach, w których ludzie powinni znać się na rzeczy. Z czego to wynika?
Rysunek 0.1. Przykłady nieskutecznych wykresów
Nie posiadamy naturalnej umiejętności przedstawiania historii przy użyciu danych
Zdobywając wiedzę w szkole, uczymy się wielu rzeczy z zakresu lingwistyki i matematyki. Jeśli chodzi o stronę językową, dowiadujemy się, jak łączyć słowa w zdania, a potem w opowieści. Zajmując się matematyką, uczymy się rozumieć liczby. Rzadko zdarza się jednak, by ktoś łączył te dwie kwestie: nikt nie uczy nas, w jaki sposób opowiadać historie, odwołując się do liczb. Sytuację jeszcze bardziej utrudnia fakt, że naturalną biegłość dotyczącą takich działań przejawia bardzo niewiele osób.
Wszystko to sprawia, że jesteśmy kiepsko przygotowani do radzenia sobie z ważną kwestią, która ma coraz większe znaczenie. Rozwój technologiczny sprawił, że możemy gromadzić coraz więcej danych; w ślad za tym zjawiskiem narasta pragnienie, by wyciągnąć z wszystkich tych faktów wnioski. Umiejętność wizualizowania danych i opowiadania w ten sposób określonych historii jest kluczem do tego, by zamienić owe dane w informacje , które pomogą w podejmowaniu lepszych decyzji.
Brak naturalnych umiejętności lub wykształcenia związanego z tym zagadnieniem często sprawia, że próbując zrozumieć najlepsze metody postępowania, zaczynamy polegać na naszych narzędziach. Rozwój technologiczny nie tylko zwiększył ilość i dostępność danych, ale zaowocował również wszechobecnością narzędzi do ich obróbki. Właściwie każdy może wrzucić jakieś dane do programu generującego wykresy (chociażby Excela), a następnie stworzyć diagram. To ważna rzecz, którą trzeba wziąć pod uwagę, więc napiszę to jeszcze raz: każdy może wrzucić jakieś dane do programu generującego wykresy, a następnie stworzyć diagram. Ta sytuacja jest niezwykła, jeśli weźmiemy pod uwagę, że proces tworzenia wykresów był dawniej domeną naukowców lub osób posiadających dużą wiedzę techniczną. Nasze położenie może też budzić obawy, gdyż w obliczu braku wyraźnej ścieżki, którą należałoby podążać, nasze najlepsze intencje i wysiłki (w połączeniu z często dyskusyjnymi, domyślnymi ustawieniami używanych narzędzi) mogą nas poprowadzić w naprawdę złym kierunku - ku trójwymiarowym wykresom, bezsensownemu użyciu kolorów lub diagramom kołowym.
Biegłość w programach Microsoft Office? Dziś każdy ją ma!
Biegłość w posługiwaniu się edytorami tekstu, arkuszami kalkulacyjnymi i oprogramowaniem do tworzenia prezentacji - coś, co było niegdyś ważnym atutem w CV i w miejscu pracy - stała się częścią minimalnych oczekiwań większości pracodawców. Pewna osoba zajmująca się rekrutacją powiedziała mi, że "biegłość w posługiwaniu się pakietem Microsoft Office" w życiorysie to dziś za mało. Podstawowa znajomość tego oprogramowania jest traktowana jako pewnik, w związku z czym elementem wyróżniającym Cię na tle innych będzie to, co możesz zaoferować ponad takie minimum. Umiejętność skutecznego przedstawiania historii przy użyciu danych jest jedną z tych zdolności, które zapewnią Ci przewagę nad konkurencją i przyczynią się do Twojego sukcesu na niemal każdym stanowisku.
Chociaż rozwój technologiczny korzystnie wpłynął na dostęp do narzędzi pozwalających opracowywać dane oraz na biegłość w posługiwaniu się tym oprogramowaniem, wciąż mamy do czynienia z problemem niewystarczających umiejętności. Możesz wrzucić do Excela porcję danych i wygenerować wykres. Dla wielu osób to już koniec procesu wizualizacji danych. Takie postępowanie może jednak sprawić, że nawet najbardziej interesująca historia zostanie przedstawiona w rozczarowujący sposób lub - co gorsza - okaże się mało klarowna albo całkowicie niezrozumiała. Domyślne ustawienia różnych narzędzi oraz powszechnie stosowane praktyki sprawiają z reguły, że nasze dane oraz historie, które chcemy opowiedzieć za ich pomocą, pozostawiają bardzo wiele do życzenia.
Twoje dane skrywają pewną opowieść, ale narzędzia, z których korzystasz, nie potrafią odgadnąć jej kształtu. To właśnie tutaj potrzebny jest Twój wkład jako analityka lub osoby przekazującej informacje: musisz ożywić tę historię, odwołując się do warstw wizualnej i kontekstualnej. Wspomniane zagadnienie jest głównym tematem opisywanym w książce, którą trzymasz właśnie w rękach. Poniżej (rysunki 0.2 - 0.7) zaprezentuję kilka przykładów "przed" i "po", by pokazać Ci, czego nauczysz się dzięki tej lekturze; wszystkie te przykłady zostaną szczegółowo opisane w różnych rozdziałach książki.
Wiedza, którą zdobędziesz, pozwoli Ci porzucić zwyczajne prezentowanie danych i zacząć przedstawiać historie przy użyciu danych .
Rysunek 0.2. Przykład 1. (przed): prezentacja danych
Rysunek 0.3. Przykład 1. (po): przedstawianie historii przy użyciu danych
Rysunek 0.4. Przykład 2. (przed): prezentacja danych
Rysunek 0.5. Przykład 2. (po): przedstawianie historii przy użyciu danych
Rysunek 0.6. Przykład 3. (przed): prezentacja danych
Rysunek 0.7. Przykład 3. (po): przedstawianie historii przy użyciu danych
Do kogo skierowana jest ta książka?
Ta książka powstała z myślą o wszystkich osobach, które chcą coś komuś przekazać, robiąc przy tym użytek z danych. Ta grupa obejmuje m.in.: analityków prezentujących wyniki swojej pracy, studentów wizualizujących dane związane ze swoimi rozprawami naukowymi, menedżerów, którzy muszą się odwoływać w swojej komunikacji do danych, filantropów starających się zaprezentować swój wpływ na otoczenie, a także dyrektorów przekazujących informacje swoim radom nadzorczym. Jestem przekonana, że każdy może rozwinąć u siebie zdolność do skutecznego komunikowania się przy użyciu danych. Chociaż tego rodzaju działania budzą u wielu osób lęk, wcale nie muszą być przerażające.
Zastanów się teraz, co czujesz, gdy ktoś prosi Cię o "zaprezentowanie danych".
Być może zmagasz się wtedy z dyskomfortem, gdyż nie wiesz, od czego zacząć. A może to zadanie sprawia wrażenie przytłaczającego, ponieważ zakładasz, że to, co masz stworzyć, musi być skomplikowane i ma obejmować na tyle dużo szczegółów, by zapewnić odpowiedź na każde możliwe pytanie. Po głowie chodzi mi też inny scenariusz: dysponujesz już solidnymi podstawami w dziedzinie wizualizacji danych, ale szukasz czegoś, co sprawi, że Twoje wykresy oraz historie, które chcesz opowiadać za ich pomocą, wzniosą się na nowy poziom. W każdym z opisanych tu przypadków ta książka będzie dla Ciebie odpowiednią lekturą.
"Gdy ktoś prosi mnie o zaprezentowanie danych , czuję..."
Nieoficjalne badania przeprowadzone przeze mnie na Twitterze pokazały, że ludzie poproszeni o "zaprezentowanie danych" zmagają się z mieszanką wymienionych poniżej emocji:
... frustrację, gdyż w moim przekonaniu nie zdołam przedstawić całej historii.
... presję dotyczącą klarownego przekazania wszystkiego osobie, która chce się zapoznać z danymi.
... swoją nieudolność. Zwierzchnik pyta mnie: "Czy możesz zgłębić to bardziej szczegółowo? Podziel to na x, y i z".
Umiejętność przedstawiania historii przy użyciu danych wyraźnie zyskuje na znaczeniu w świecie, w którym mamy do czynienia z rosnącą ilością danych i coraz częściej pojawia się dążenie, by podejmować decyzje właśnie na ich podstawie. Skuteczna wizualizacja danych może zadecydować o sukcesie, gdy będziesz przedstawiać wyniki własnych badań, zbierać fundusze dla swojej organizacji non-profit, prezentować coś radzie nadzorczej lub po prostu próbować przekazać coś odbiorcom.
Moje doświadczenie pokazuje, że większość ludzi zmaga się z podobnym problemem: mogą dostrzegać potrzebę skutecznego komunikowania się przy użyciu danych, ale odnoszą wrażenie, że brak im umiejętności w tej dziedzinie. Trudno znaleźć osoby, które dobrze sobie radzą z wizualizowaniem danych. Część problemu wynika z tego, że wizualizacja danych jest jednym z etapów procesu analitycznego. Ludzie zatrudniani do takich prac mają z reguły wykształcenie związane z kwestiami ilościowymi, które przydaje im się podczas pozostałych etapów badań (znajdowania, zestawiania i analizowania danych czy tworzenia modeli). Najczęściej nie odebrali oni jednak żadnej edukacji, która miałaby związek z projektowaniem i mogłaby im pomóc w prezentacji wyników analiz - nawiasem mówiąc, z reguły jest to jedyny etap procesu analitycznego, z jakim stykają się później odbiorcy. Oprócz tego w naszym świecie, w którym dane odgrywają coraz większą rolę, osoby pozbawione wykształcenia technicznego coraz częściej proszone są o wcielenie się w postaci analityków i komunikowanie się przy użyciu danych.
Poczucie dyskomfortu, jakiego możesz doświadczać, podejmując takie działania, nie jest niczym niezwykłym, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że umiejętność skutecznego komunikowania się przy użyciu danych nie jest elementem typowego wykształcenia. Ludzie, którzy doskonale sobie z tym radzą, najczęściej doszli metodą prób i błędów do tego, co działa, a co jest nieskuteczne. Zdobywanie wiedzy w ten sposób może być jednak długim i żmudnym procesem. Mam nadzieję, że ta książka pomoże Ci go usprawnić.
W jaki sposób nauczyłam się przedstawiać historie przy użyciu danych?
Zawsze interesował mnie obszar, w którym matematyka styka się z biznesem. Mam wykształcenie matematyczne i biznesowe, dzięki czemu potrafię się skutecznie porozumiewać z przedstawicielami obu tych światów - co jest istotne, gdyż nie zawsze korzystają oni z tego samego języka - i jestem w stanie pomóc im w lepszym zrozumieniu się nawzajem. To, że mogę wykorzystywać naukowe podejście do danych, by wpływać na podejmowanie lepszych decyzji biznesowych, budzi we mnie niezwykłą radość. Z czasem odkryłam, że kluczem do sukcesu jest umiejętność skutecznego przekazywania danych w formie wizualnej.
To, jak ważne jest wykazywanie się zręcznością w tej dziedzinie, doceniłam w mojej pierwszej pracy podjętej po studiach. Byłam analitykiem zajmującym się zarządzaniem ryzykiem kredytowym (wszystko działo się przed kryzysem na rynku kredytów o podwyższonym ryzyku, a zatem nikt nie wiedział jeszcze naprawdę, czym jest zarządzanie ryzykiem kredytowym). Moja praca polegała na budowaniu i ocenianiu modeli statystycznych pozwalających przewidywać zaległości w spłacaniu rat oraz straty. Te działania oznaczały w praktyce traktowanie jako punktu wyjścia skomplikowanych danych i przekształcanie ich w prosty komunikat dotyczący tego, czy dysponujemy wystarczającymi rezerwami finansowymi pozwalającymi pokryć oczekiwane straty, jakie scenariusze mogą stanowić dla nas zagrożenie itd. Szybko zauważyłam, że zainwestowanie czasu w stworzenie czegoś estetycznego - a więc posunięcie, którym moi współpracownicy z reguły nie zaprzątali sobie głowy - sprawia, że przygotowywane przeze mnie materiały przyciągają większą uwagę moich przełożonych i ich zwierzchników. Z mojego punktu widzenia był to początek dostrzegania wartości czasu przeznaczanego na wizualizowanie danych.
Miałam okazję zajmować różne posady związane z ryzykiem kredytowym, przeciwdziałaniem nadużyciom i zarządzaniem operacjami; później spędziłam trochę czasu w świecie private equity , by wreszcie stwierdzić, że chciałabym kontynuować karierę poza światem bankowości i finansów. Gdy zastanowiłam się głębiej nad posiadanymi przeze mnie umiejętnościami, których chciałam używać na co dzień, okazało się, że jest to wykorzystywanie danych do wpływania na decyzje biznesowe.
W takich oto okolicznościach trafiłam do firmy Google i zespołu People Analytics. Google to firma, która bazuje w swoich działaniach na danych. To podejście jest w tej instytucji tak istotne, że dane i analizy stosuje się tam nawet w tych obszarach, w których zwykle rzadko się po nie sięga, czyli w zarządzaniu zasobami ludzkimi. People Analytics to zespół funkcjonujący w ramach struktur HR Google (określanych tam mianem "People Operations"). Celem przyświecającym tej grupie jest dbanie o to, by decyzje kadrowe w firmie - ustalenia dotyczące aktualnych lub przyszłych pracowników - były podejmowane na podstawie danych. To było niesamowite miejsce, w którym mogłam rozwijać umiejętności związane z przedstawianiem historii przy użyciu danych: wykorzystywałam dane i analizy, by lepiej zrozumieć i wpływać na decyzje w sferach takich jak ukierunkowane zatrudnianie, rozbudzanie w pracownikach zaangażowania i motywacji, tworzenie skutecznych zespołów i dbanie o to, by utalentowane osoby nie odchodziły z firmy. Nowatorskie działania zespołu People Analytics pozwoliły wytyczyć ścieżkę, którą później zaczęło podążać wiele innych przedsiębiorstw. Możliwość uczestniczenia w tworzeniu i rozwijaniu tego zespołu była niezwykłym doświadczeniem.
Projekt Oxygen - wykorzystywanie danych do przedstawienia historii o tym, jakimi cechami charakteryzują się wybitni przełożeni
Projekt Oxygen, czyli badania dotyczące charakterystycznych cech najlepszych przełożonych, był inicjatywą, która zyskała szczególny rozgłos w sferze publicznej - została opisana na łamach "New York Timesa" i stała się podstawą analizy przypadku opublikowanej w "Harvard Business Review". Jednym z wyzwań, jakie towarzyszyły temu projektowi, było przedstawianie odkrytych zależności rozmaitym grupom odbiorców, począwszy od inżynierów, którzy czasami podchodzili sceptycznie do metodologii i chcieli zagłębić się w szczegóły, a skończywszy na przełożonych, którym zależało na zrozumieniu ogólnych wniosków oraz tego, jak można wykorzystać je w praktyce. Mój udział w tym projekcie miał związek z warstwą komunikacyjną; dążyłam do ustalenia, jak najskuteczniej zaprezentować niejednokrotnie bardzo złożone informacje w sposób, który zaspokoi ciekawość inżynierów wykazujących się zamiłowaniem do szczegółów, a zarazem będzie zrozumiały i przystępny dla menedżerów i kadry kierowniczej rozmaitych szczebli. Dążąc do realizacji tego celu, wykorzystałam wiele spośród koncepcji opisywanych w tej książce.
Punktem zwrotnym w mojej karierze okazała się sytuacja, w której tworzyliśmy program wewnętrznych szkoleń w ramach działu People Operations w Google i poproszono mnie o przygotowanie materiałów na temat wizualizacji danych. Była to dla mnie okazja, by podjąć badania i zacząć poznawać zasady kryjące się za skutecznym wizualizowaniem danych. W taki oto sposób zdołałam zrozumieć przyczyny skuteczności niektórych rozwiązań, do których doszłam wraz z upływem czasu metodą prób i błędów. Realizując ten projekt badawczy, stworzyłam kurs dotyczący wizualizacji danych, który został później udostępniony wszystkim pracownikom Google.
Wspomniany kurs wywołał pewne poruszenie, zarówno wewnątrz Google, jak i poza firmą. Szereg szczęśliwych zbiegów okoliczności sprawił, że zostałam poproszona o wygłoszenie prelekcji na temat wizualizacji danych w kilku organizacjach filantropijnych i podczas spotkań osób związanych z dobroczynnością. Informacje o tym, co robię, stopniowo się rozprzestrzeniały. Kontaktowało się ze mną coraz więcej osób - początkowo byli to ludzie związani ze światem dobroczynności, ale potem zaczęli się pojawiać coraz liczniejsi przedstawiciele sektora biznesowego - prosząc o rady dotyczące tego, w jaki sposób skutecznie komunikować się przy użyciu danych. Coraz wyraźniej było widać, że potrzeby związane z tą sferą nie są wyłącznie domeną Google. W zasadzie każda osoba działająca w jakiejś organizacji lub świecie biznesu mogła zwiększyć swoje wpływy, opanowując umiejętność skutecznego komunikowania się przy użyciu danych. Wygłaszanie prelekcji w różnych instytucjach i podczas konferencji było przez pewien czas zajęciem, na które przeznaczałam swój wolny czas; później odeszłam z Google, by spróbować zrealizować swój nowy cel i nauczyć świat, jak należy przedstawiać historie przy użyciu danych.
W ciągu kilku ostatnich lat miałam okazję poprowadzić warsztaty w ponad stu organizacjach w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Możliwość przekonania się o tym, że zainteresowanie takimi umiejętnościami obejmuje rozmaite branże i jest widoczne wśród ludzi zatrudnionych na rozmaitych stanowiskach, była ciekawym doświadczeniem. Miałam okazję współpracować z osobami zajmującymi się doradztwem, produktami konsumenckimi, przekazywaniem wiedzy, usługami finansowymi, handlem detalicznym i technologiami, a także z pracownikami administracji publicznej, służby zdrowia, organizacji non-profit czy start-upów. Wśród moich słuchaczy znajdowali się ludzie pełniący rozmaite funkcje na przeróżnych szczeblach - analitycy zajmujący się na co dzień danymi oraz osoby, które nie prowadzą analiz i tylko od czasu do czasu muszą włączyć dane do swojej pracy, przedstawiciele kadry menedżerskiej, którzy muszą zapewniać wskazówki i opinie zwrotne, oraz członkowie kierownictwa firm przedstawiający zarządowi kwartalne raporty.
Podejmując te działania, miałam okazję mierzyć się z rozmaitymi wyzwaniami dotyczącymi wizualizacji danych. Uświadomiłam sobie, że umiejętności, jakich potrzebujemy w tej dziedzinie, mają uniwersalny charakter. Nie są powiązane z konkretną branżą czy posadą, a do tego można je skutecznie przekazywać i przyswajać, o czym świadczą pozytywne opinie zwrotne i informacje, które otrzymuję od uczestników warsztatów. Z czasem skodyfikowałam kwestie prezentowane podczas moich zajęć; to dokładnie te same zagadnienia, którymi podzielę się z Tobą na łamach tej książki.
W jaki sposób nauczysz się przedstawiać historie przy użyciu danych: 6 lekcji
Podczas moich warsztatów skupiam się z reguły na pięciu kluczowych sferach. Wyjątkowa szansa, jaką zapewnia ta książka, polega na tym, że znika problem ograniczeń czasowych występujący podczas tradycyjnych zajęć. W związku z tym zamieściłam tu szóstą, dodatkową lekcję, którą zawsze chciałam zaprezentować ("myśl niczym projektant"), dużo większą porcję przykładów "przed" i "po" oraz instrukcji pokazujących krok po kroku taki czy inny proces, a także spostrzeżenia dotyczące toku rozumowania, jaki przyjmuję, zajmując się projektem graficznym wizualizacji danych.
Ta książka zapewni Ci praktyczne wskazówki, które możesz od razu wdrożyć w życie, by zwiększyć skuteczność swojej komunikacji wizualnej odwołującej się do danych. W kolejnych rozdziałach znajdziesz materiał, który pomoże Ci przyswoić i stosować sześć kluczowych lekcji:
Zrozumienie kontekstu. Wybór odpowiedniego wykresu. Eliminacja śmieci. Kierowanie uwagą odbiorców. Myślenie niczym projektant. Przedstawianie historii.
Przykładowe diagramy pochodzą z wielu różnych branż
Kwestie omawiane w tej książce będą ilustrowane licznymi analizami przypadków. Prezentowane tu lekcje nie będą związane z konkretną branżą lub posadą; będziemy się raczej skupiać na podstawowych zasadach i najlepszych praktykach dotyczących skutecznego prezentowania danych. Ponieważ moja praca obejmuje wiele branż, ta różnorodność znajdzie odzwierciedlenie w przykładach, do których będę się odwoływać. Zobaczysz analizy przypadków powiązanych z sektorem technologicznym, światem edukacji, produktami konsumenckimi, organizacjami non-profit i innymi sferami.
Każdy przykład bazuje na lekcji przedstawionej przeze mnie podczas warsztatów, ale w wielu przypadkach nieznacznie zmieniłam dane lub zaprezentowałam sytuację w bardziej ogólnym ujęciu, by chronić w ten sposób poufne informacje.
Jeżeli któryś z przykładów wydaje Ci się początkowo mało znaczący, gorąco zachęcam Cię do zastanowienia się nad tym, które z napotykanych przez Ciebie wyzwań dotyczących wizualizacji danych lub komunikacji można byłoby pokonać przy użyciu podobnego podejścia. Z każdego przykładu możesz wyciągnąć jakieś wnioski, nawet jeżeli zaprezentowany materiał nie jest w wyraźny sposób powiązany ze światem, w którym pracujesz.
Lekcje nie są powiązane z konkretnymi narzędziami
Lekcje przedstawione w tej książce skupiają się na najlepszych praktykach, które można stosować w każdym programie graficznym czy oprogramowaniu do tworzenia prezentacji. Istnieje mnóstwo narzędzi, po które można sięgnąć, by skutecznie przedstawiać historie przy użyciu danych. Z drugiej strony, niezależnie od tego, jak wspaniałe byłoby jakieś narzędzie, nie zna ono danych i historii tak dobrze, jak Ty. Przeznacz odpowiednią ilość czasu na dobre poznanie narzędzia, którego używasz, by nie było ono czynnikiem ograniczającym, gdy trzeba będzie zastosować w praktyce lekcje przedstawione w tej książce.
Jak się to robi w Excelu?
Chociaż poszczególne narzędzia nie będą tu głównym przedmiotem dyskusji, wszystkie przykłady zamieszczone w tej książce zostały stworzone w Excelu. Jeśli chcesz się bliżej przyjrzeć temu, w jaki sposób można tworzyć podobne materiały w tym programie, odwiedź mojego bloga, storytellingwithdata.com ; możesz stamtąd pobrać pliki Excela związane z moimi wpisami.
Jak podzielona jest książka?
Zawartość tej książki została zorganizowana tak, by tworzyła szereg bardziej ogólnych lekcji; każdy rozdział obejmuje jedną, kluczową kwestię oraz koncepcje, które są z nią związane. Nie zabraknie tu również odrobiny teorii w sytuacjach, w których pomoże ona zrozumieć dane zagadnienie, ale będę się skupiać na praktycznym stosowaniu tej wiedzy, często odwołując się do konkretnych, autentycznych przykładów. Kończąc lekturę danego rozdziału, będziesz już w stanie stosować w praktyce poruszane tam zagadnienia.
Lekcje zawarte w książce zostały ułożone w kolejności chronologicznej, która pokrywa się z moim wyobrażeniem dotyczącym procesu przedstawiania historii przy użyciu danych. W tej sytuacji zalecam przeczytanie tego tekstu od początku do końca - również dlatego, że późniejsze rozdziały bazują na wcześniejszych i czasem odwołują się do ich treści. Gdy już skończysz lekturę, przypuszczalnie uznasz, że warto wrócić do określonych zagadnień lub przykładów związanych z wyzwaniami, z jakimi aktualnie się mierzysz, gdy mowa o wizualizacji danych.
Żeby zapewnić Ci lepsze wyobrażenie na temat przebiegu pokonywanej przez nas drogi, poniżej zamieszczam podsumowania poszczególnych rozdziałów.
Rozdział 1.: znaczenie kontekstu
Zanim zaczniesz przemierzać ścieżkę wizualizacji danych, musisz być w stanie udzielić zwięzłych odpowiedzi na kilka pytań. Kim jest Twoja publiczność? Co chcesz przekazać tym ludziom lub do jakich działań pragniesz ich nakłonić? Dzięki lekturze tego rozdziału dowiesz się, jak ważne jest zrozumienie kontekstu sytuacyjnego, który obejmuje odbiorców, mechanizmy komunikacji oraz ton, jaki chcesz przyjąć. W rozdziale 1. zaprezentuję szereg koncepcji; zilustruję je również przykładami, dzięki którym zdołasz w pełni pojąć zagadnienie kontekstu. Dogłębne zrozumienie tej kwestii pozwoli ograniczyć powtórzenia w dalszej części książki i sprawi, że zaczniesz odnosić sukcesy w kwestii tworzenia udanych materiałów wizualnych.
Rozdział 2.: wybór skutecznego wykresu
Jak przedstawia się najlepsza metoda pozwalająca zaprezentować dane, które chcesz pokazać? Podczas pisania tej książki poddałam analizie rozwiązania, które sama najczęściej stosuję, a w rozdziale 2. przedstawię najpopularniejsze diagramy wykorzystywane do przekazywania danych w świecie biznesu i opiszę właściwe zastosowania każdego z nich; nie zabraknie również miejsca na przykłady zaczerpnięte z życia. Wśród prezentowanych rozwiązań znajdą się: prosty tekst, tabela, mapa cieplna, wykres liniowy, slopegraph , wykres kolumnowy, skumulowany wykres kolumnowy, wykres wodospadowy, wykres słupkowy, skumulowany wykres słupkowy oraz diagram prostokątny. W tym rozdziale przedstawię też środki, których należy unikać (w tym wykresy kołowe oraz pierścieniowe), i napiszę o tym, dlaczego lepiej będzie zrezygnować z grafik trójwymiarowych.
Rozdział 3.: śmieci są Twoim wrogiem!