Wstęp. Nocna dawka niezwykłości
Wstęp
NOCNA DAWKA NIEZWYKŁOŚCI
Spędzam życie "zanurzony" w mózgu. Jestem neurochirurgiem z tytułem
doktora oraz neurobiologiem. Operuję pacjentów cierpiących na nowotwory
i inne choroby. Prowadzę też laboratorium badawcze. Spędzając tyle czasu
na leczeniu i studiowaniu mózgu, trudno nie darzyć go podziwem. Im
więcej się dowiaduję, tym bardziej jestem nim zafascynowany, a nawet
zauroczony.
Mózg, złożony z miliardów neuronów i trylionów połączeń między nimi,
jest nieskończenie złożony. Lecz w trakcie mojej odkrywczej podróży
jedna cecha umysłu przyciąga moją uwagę jak żadna inna: marzenia senne.
Od lat poszukuję odpowiedzi na zasadnicze pytania: Dlaczego śnimy? Jak
śnimy? I, być może najważniejsze: Co oznaczają sny? Pod tym względem
jestem w licznym towarzystwie.
Sny zawsze stanowiły źródło tajemnicy. Wzbudzały zainteresowanie wielu
myślicieli, od starożytnych Egipcjan i Arystotelesa do Karola Dickensa i Mai Angelou, od reżysera Christophera Nolana i Nelsona Mandeli do
zamordowanego rapera z Brooklynu, Notoriousa B.I.G. Inspirują wynalazców
i artystów, mają wpływ na medycynę i psychologię, religię i filozofię.
Są postrzegane jako omeny, przesłania od bogów i naszej podświadomości,
od duszy i jaźni, od aniołów i demonów. Zmieniają bieg życia jednostek i bieg świata, inicjują oświadczyny i umowy biznesowe, inspirują teksty
piosenek i dokonania naukowe, wywołują zbrojne inwazje i załamania
nerwowe.
Sny nas urzekają, przerażają, pobudzają i inspirują, ponieważ są zarówno
rzeczywiste, jak i surrealistyczne. Jesteśmy jednocześnie twórcami
swoich snów i bezradnymi uczestnikami w tych dziwnych wytworach. Sny
wyłaniają się z nas, ale zdają się istnieć niejako poza nami;
przypominają filmy amatorskie, które wyczarowaliśmy, a które nie
przestrzegają reguł czasu i natury; są czymś osobistym i wewnętrznym, a jednocześnie wymykają się naszej kontroli.
Jak napisał angielski poeta, lord Byron:
[...] sen ma świat udzielny,
Z rzetelną władzą rządząc nad
Marnym królestwem.
Mary i życie biorą, i postaci noszą,
Rozczulają i dręczą, i łechcą rozkoszą.
Troski dzienne ciężarem
Przywalają sennym
I ujmują ciężaru naszym pracom
Dziennym1.
Biorąc pod uwagę bezładną i nielogiczną naturę snu, trudno być może
uchwycić, jak dużo ujawnia o nas to, co w sposób wyimaginowany rozczula,
dręczy i łechce rozkoszą. Z czasem jednakże sny nakreślają wyraźny
obraz, który ukazuje, jak postrzegamy siebie i świat. Rzucają światło na
naszą naturę, nasze zainteresowania i najgłębsze troski. Pod tym
względem jesteśmy tożsami z naszymi snami, a nasze sny są tożsame z nami.
Choć wytwory snów mogą wydawać się tajemnicze, ich źródło w żadnym
wypadku takie nie jest. Mózg wibruje elektrycznością, fale prądu zaś
przepływają przez niego w każdej chwili życia człowieka. Sny są owocem
zwykłej mózgowej elektrofizjologii i nadzwyczajnej transformacji, która
zachodzi w mózgu każdej nocy, gdy śpisz, podążając za całodobowymi
rytmami -?cyklami dzienno-nocnymi -?które rządzą biologicznie twoim
życiem.
Marzenia senne nie powinny być pod żadnym pozorem lekceważone tylko
dlatego, że występują, kiedy śpisz albo są pozbawione logiki, która
kieruje tobą na jawie. Sny są odmienną formą myślenia. To właśnie ich
nieokiełznana natura daje im siłę transformacyjną. Wielkie przełomy w sztuce, projektowaniu i modzie opierają się na odmiennym sposobie
myślenia, które pojawia się naturalnie podczas marzeń sennych, i to
właśnie kultura, język i kreatywność pozwoliły ludzkości rozkwitnąć
daleko poza granice ludzkiej fizycznej ewolucji. Sny są u źródła tego
wszystkiego.
Dzisiaj słowo "sen" może oznaczać wiele rzeczy: ambicję, ideał, fantazję
i wyraziste fabuły, które rodzą się, gdy śpimy. Neurobiologia dowodzi,
że granice między snem a jawą nie są ostatecznie tak wyraźne. Sny mogą
ci dopomóc w rozwiązaniu jakiegoś problemu, nauce gry na takim czy innym
instrumencie, opanowaniu obcego języka czy figur tańca, uprawianiu
sportu; udzielają wskazówek dotyczących zdrowia i przepowiadają
przyszłość. Sny mogą być duchowo wzbogacające. Nawet te, których nie
pamiętasz, kształtują twój umysł i wpływają na każdy dzień twojego
życia. Możesz się nauczyć je zapamiętywać, inicjować ich treści i nawet
kontrolować, czego dowodem są tak zwane "sny świadome". Co
najważniejsze, sny bywają źródłem największego daru -?samopoznania.
Dzięki interpretacji marzeń sennych możesz znaleźć sens w swoich
doświadczeniach i odkrywać życie emocjonalne w nowy i głęboki sposób.
Sny to ulotna forma poznania. Ponieważ doświadczamy ich w samotności,
zamknięci przed światem niczym jednoosobowa widownia subiektywnego
przedstawienia, ich materia pozostaje w dużym stopniu poza dziedziną
badań eksperymentalnych czy dowodów naukowych. Starałem się tu opisać
aktualny stan i zakres wiedzy dotyczącej snów, wskazując jednocześnie
niejasności w badaniach i rozbieżności wśród badaczy. Książka ta zawiera
też teorie, które rozwinąłem na podstawie najnowszych ustaleń i mojej
wiedzy o mózgu. A więc, ostatecznie, jest ona syntezą informacji z różnych dziedzin. Jest owocem intensywnego wysiłku i ogromnej pokory.
Nim zaczniemy, rozważ przez chwilę magię snów. Kiedy śnisz, wykraczasz
poza granice swojej fizycznej istoty. Nie jesteś już świadomy, że leżysz
w łóżku albo że w ogóle poszedłeś spać. Oczy masz zamknięte, ale
potrafisz widzieć. Twoje ciało pozostaje nieruchome, możesz jednak
chodzić, biec, prowadzić samochód, latać. Milczysz, ale potrafisz
rozmawiać z ludźmi, których znasz i kochasz, z żywymi czy zmarłymi,
także z tymi, których nigdy nie spotkałeś. Istniejesz w teraźniejszości,
możesz jednak podróżować w czasie, do przeszłości albo przyszłości.
Znajdujesz się w określonym punkcie, możesz jednak przenieść się do
miejsc, których nie odwiedziłeś od lat, czy też istniejących jedynie w twojej wyobraźni. Przebywasz w świecie będącym całkowicie twoim tworem.
I ma on moc transcendencji. Sny to twoja nocna dawka niezwykłości.
1. Ewoluowaliśmy, by śnić
1
EWOLUOWALIŚMY, BY ŚNIĆ
Na sali operacyjnej, w trakcie procedury zwanej kraniotomią wybudzeniową
-?pacjent jest przytomny podczas zabiegu -?posługuję się cienkim jak
długopis narzędziem, by wprowadzać słabiutkie ładunki elektryczne
bezpośrednio do mózgu. Odsłonięty i pofałdowany, pokryty tętnicami i żyłami, lśni i opalizuje. Pacjent jest świadomy i przytomny, a jednak
nie doznaje bólu, ponieważ w mózgu nie ma jego receptorów. Lecz
elektryczność wywołuje pewien efekt. Każdy mózg jest tworem wyjątkowym i niektóre miejsca, których dotykam, ożywają. Wystarczy dotknąć
odpowiedniego punktu, a pacjent zacznie przywoływać wspomnienia z dzieciństwa. Wystarczy dotknąć innego miejsca, a pacjent poczuje zapach
cytryny. Dotknąć trzeciego, a pacjent dozna smutku, zakłopotania, nawet
pożądania.
Celem tej procedury jest precyzyjne ustalenie takich obszarów mózgu,
gdzie muśnięcie elektrycznością nie wywołuje niczego. W tych właśnie
miejscach najbezpieczniej jest przeciąć powierzchnię tkanki, by dotrzeć
do znajdującego się pod nią guza. Kiedy mikroporażenie prądem nie
wywołuje żadnej reakcji, to wówczas wiem, że zabieg nie spowoduje
jakichkolwiek uszkodzeń funkcjonalnych.
Stymulując metodycznie najbardziej zewnętrzną powłokę -?korę mózgową -
kilka milimetrów za jednym razem w trakcie wspomnianego zabiegu, zawsze
wywołuję osobliwe i głębokie doznania u pacjenta. Niekiedy są one tak
silne, że prosi mnie, bym przestał, a ja muszę przerwać operację. Choć
kora mózgowa ma grubość zaledwie czterech milimetrów, skrywa w sobie w dużym stopniu to, co określa człowieka: język, percepcję, pamięć,
myślenie. Leciutki szum elektryczności może sprawić, że pacjenci słyszą
dźwięki, przypominają sobie traumatyczne wydarzenia, doznają głębokich
emocji -?nawet śnią.
Stymulacja elektryczna może też wywołać koszmary senne. Wystarczy
uwolnić od prądu jakąś fałdę na powierzchni mózgu, a koszmar się kończy.
Przywrócić impuls elektryczny, a ten sam koszmar pojawia się na nowo.
Powracające koszmary senne pojmuje się obecnie jako coś w rodzaju
samopowtarzalnych pętli neuronowej aktywności elektrycznej, która
odtwarza doświadczenie strachu i przerażenia.
W ten niepodważalny sposób moje lekarskie rzemiosło przyniosło odpowiedź
na jedno z pierwotnych pytań ludzkości: Skąd biorą się sny? Mogę
odpowiedzieć z niezachwianą pewnością, że sny biorą się z naszych
mózgów, a konkretnie z ich elektrycznej aktywności.
Podstawowe zrozumienie rzeczywistej genezy snów długo nam umykało. Od
zarania dziejów uchodziły za przesłania od bogów, demonów albo naszych
przodków, czy też za informacje gromadzone przez duszę zapuszczającą się
w nocny mrok. Ostatnim miejscem, które ktoś mógłby uznać za źródło snów,
był nieaktywny z pozoru twór w czaszce. Uważano, że umysł podczas snu
jest uśpiony, że to coś w rodzaju pustego naczynia, a marzenia senne nie
są owocem odpoczynku nocnego. Jakże mogłyby być czymś takim? Jak nasze
umysły, głuche na jakiekolwiek sygnały ze świata zewnętrznego, mogłyby
stanowić źródło takiej nocnej niezwykłości? Musiało być nim coś
większego, coś spoza nas samych.
Oczywiście wiemy teraz, że wszelka świadomość jest napędzana
elektrycznością, w tym także sny, i okazuje się, że śniący mózg jest
równie aktywny jak mózg, który nie jest pogrążony we śnie. Na dobrą
sprawę intensywność elektryczna i pewne prawidłowości mierzone podczas
określonych faz snu wyglądają niemal identycznie jak wówczas, gdy
jesteśmy przytomni. Co więcej, ilość energii, którą zużywają pewne
obszary mózgów podczas śnienia, przewyższa tę, którą zużywają, kiedy nie
śpimy, zwłaszcza w ich ośrodkach odpowiedzialnych za doznania wzrokowe i emocje. Podczas gdy przytomny mózg może korygować aktywność metaboliczną
w zakresie 3 czy 4 procent w układzie limbicznym, który zajmuje się
regulowaniem emocji, mózg śniący jest w stanie poprawić jego
funkcjonowanie o zdumiewające 15 procent. Oznacza to, że sny mogą
osiągnąć intensywność emocjonalną, która nie jest biologicznie możliwa w życiu na jawie. Zasadniczo nigdy nie jesteś bardziej żywy niż wówczas,
gdy śnisz.
Kiedy śnimy, nasze umysły pulsują mózgową aktywnością: widzą wyraźnie,
czują głęboko, poruszają się swobodnie. Sny wpływają na nas przemożnie,
ponieważ doświadczamy ich jako czegoś realnego. Radość, której doznajemy
w snach, nie jest fizjologicznie inna niż ta doznawana na jawie,
podobnie jak przerażenie, niezadowolenie, podniecenie seksualne, gniew i strach. Istnieje powód, dla którego fizyczne doznania w naszych snach
też wydają się rzeczywiste. Biegniesz we śnie, a dochodzi do aktywacji
kory ruchowej, tej samej części mózgu, którą byś wykorzystywał, biegnąc
naprawdę. Czujesz dotyk ukochanej osoby, a dochodzi do aktywacji kory
czuciowej, tak jakby się to działo na jawie. Przywołaj wspomnienie
miejsca, w którym niegdyś mieszkałeś, a uaktywnisz płat potyliczny -
obszar mózgu odpowiedzialny za percepcję wizualną.
Niektórzy ludzie twierdzą, że nigdy nic im się nie śni. W rzeczywistości
śnią dosłownie wszyscy, choć nie każdy to pamięta. Nie decydujemy się
śnić. Musimy to robić. Jeśli będziemy pozbawieni snu, pierwsze, co
zrobimy, to zaczniemy śnić. Gdybyśmy zaspokoili potrzebę snu, ale byli
pozbawieni śnienia, zaczęlibyśmy śnić z chwilą zapadnięcia w sen. Nawet
gdy zaśnięcie jest niemożliwe, mogą pojawić się wyraziste marzenia
senne. Ludzie cierpiący na śmiertelną bezsenność rodzinną, rzadkie i nieuleczalne schorzenie genetyczne, które uniemożliwia im zaśnięcie,
odczuwają tak silną potrzebę śnienia, że czynią to na jawie. Śnienie
jest nieodzowne.
Przez dziesiątki lat badacze zajmujący się marzeniami sennymi skupiali
się tylko na jednej fazie snu, REM, czyli rapid eye movement (szybki
ruch gałek ocznych). Doszli do wniosku, że śnimy każdej nocy przez dwie
godziny -?mniej więcej. Jeśli to policzyć, to okazuje się, że jedną
dwunastą naszego życia spędzamy pogrążeni w snach, czyli miesiąc w roku.
Oznaczałoby to mnóstwo czasu pochłanianego przez sny. Ale może to być
też ogromne niedoszacowanie. Kiedy badacze w laboratoriach snu budzą
ludzi o różnych porach nocy, nie tylko podczas fazy REM, to stwierdzają,
że śnienie jest możliwe na każdym etapie snu.
Tak wiele mówi się obecnie o potrzebie snu jako warunku zdrowia, ale
powyższe odkrycia i ustalenia każą mi się zastanawiać: może tak naprawdę
nie snu potrzebujemy, tylko marzeń sennych.
Śniący umysł -?co go tworzy
Sny są formą aktywności umysłowej, nie wymagają jednak bodźca
zewnętrznego. Nie są inicjowane przez widoki, dźwięki, zapachy czy
dotyk, ale pojawiają się automatycznie, niejako bez wysiłku. By
rozważyć, jak jest to możliwe, przyjrzyjmy się z mikroskopową
dokładnością mózgowi, zaczynając od podstawowego elementu budującego
myśli: neuronu.
Neurony to elektryczne połączenia w mózgu wytwarzające wszelkie myśli.
Kiedy śnimy, neurony odpalają się zbiorowo tysiące razy na sekundę.
Poszczególne neurony są delikatne do tego stopnia, że muszą być
chronione w kąpieli płynu rdzeniowo-mózgowego, który także pozwala na
przewodnictwo elektryczne. Płyn ten jest również bogaty w składniki
odżywcze i jony, które przemieniają neurony w swoistą żywą baterię,
gotową dostarczać elektryczność.
Zarówno w moim, jak i innych laboratoriach na całym świecie, potrafimy
rozdzielić tkankę mózgową i dotrzeć do pojedynczej komórki czy neuronu.
Pojedynczy neuron na płytce Petriego jest żywy, ale nieaktywny. Gdybyśmy
jednak dodali kilka innych neuronów, na scenie zachodzi zmiana. Komórki
zespolą się same z siebie. Uczynią też coś innego, coś niezwykłego.
Neurony zaczną przesyłać między sobą znikome ładunki elektryczne, a zbitki komórek staną się elektryczne. Zdumiewające jest to, że neurony
nie potrzebują żadnej zachęty czy ukierunkowania. Nie otrzymują bodźca
zewnętrznego, jednak pulsują elektrycznością. To zadziwiające
współdziałanie nazywane jest niezależną od bodźców aktywnością
elektryczną.
To samo dzieje się w mózgu jako całości, z jego stoma miliardami
neuronów i ich stoma miliardami wspierających je komórek. Nie spoczywają
bezczynnie, czekając, aż świat pobudzi je albo sprowokuje. Odznaczają
się własnymi falami aktywności elektrycznej, które przepływają po mózgu,
nawet pod nieobecność jakiegokolwiek bodźca. Nazywa się to myśleniem
niezależnym od bodźców i tłumaczy, dlaczego miewamy myśli nawet wtedy,
gdy jesteśmy odcięci od świata zewnętrznego. To właśnie się dzieje,
kiedy śnimy. Nasze umysły nie odbierają bodźców zewnętrznych, ale są
aktywne. Jednak by doświadczyć niepowstrzymanych, wizualnych fabuł
sennych, muszą się wydarzyć trzy rzeczy.
Po pierwsze, ciało ogarnia paraliż. Uwalnia ono dwa neuroprzekaźniki,
glicynę i kwas gamma-aminomasłowy, które skutecznie wyłączają neurony
ruchowe, wyspecjalizowane komórki w rdzeniu kręgowym, aktywujące
mięśnie. Zablokowanie ciała pozwala śnić bezpiecznie. W przeciwnym razie
odgrywałbyś aktywnie swoje sny.
Po drugie, zanim zaczniesz śnić, musi się wyłączyć centralna sieć
wykonawcza mózgu. Sieć ta składa się ze struktur po obu stronach mózgu,
które współdziałają i odpowiadają za logikę, porządek i poznawanie
rzeczywistości. Przy jej wyłączeniu możesz ignorować normalne zasady
czasu, przestrzeni i rozsądku. Ponieważ odłożyłeś chwilowo na bok
rozsądek i logikę, możesz też akceptować bez zastrzeżeń nieprawdopodobne
wątki swoich snów. To obdarza je zarówno siłą, jak i wyjątkowym
charakterem.
Wreszcie, po trzecie, kiedy śnisz, twoja uwaga skierowana jest do
wewnątrz. Gdy tak się dzieje, aktywujesz rozproszone i odrębne części
mózgu, nazywane siecią trybu domyślnego lub siecią trybu spoczynkowego
mózgu. Nazwa jest myląca, bo nie ma to nic wspólnego z trybem
spoczynkowym. Dlatego w tej książce będę nazywał te rejony mózgu siecią
wyobraźni, co stanowi alternatywne określenie, używane już w środowisku
naukowym z powodu związku między siecią mózgową a myśleniem
wyobrażeniowym.
Kiedy nie śpisz, ale twój umysł nie angażuje się w jakąś czynność czy
zadanie, nie jest jak pusty ekran komputera z migającym kursorem, który
czeka na polecenie. W sposób naturalny przechodzi od centralnej sieci
wykonawczej do sieci wyobraźni, od kierowania uwagi na zewnątrz do
kierowania jej do wewnątrz. Wraz z angażowaniem sieci wyobraźni umysł
błądzi swobodnie po krętej ścieżce, która niejednokrotnie prowadzi do
niespodziewanych spostrzeżeń. Kiedy świat zewnętrzny nie skupia na sobie
twojej uwagi, rządzą wtedy obszary mózgu, które tworzą sieć wyobraźni.
W codziennym życiu sieć wykonawcza i sieć wyobraźni zasadniczo zyskują
dominację naprzemiennie. W tej chwili, kiedy czytasz te słowa,
zaangażowana jest sieć wykonawcza. Lecz sieć wyobraźni nie pozostaje
opuszczona i bierna. Chce się włączyć, czekając na przerwę w realizacji
zadań, którymi zajmuje się sieć wykonawcza. Kiedy ta przerwa następuje,
twoja uwaga kieruje się do wewnątrz, a sieć wyobraźni ożywa. Gdy jest
aktywna i zajmuje najwyższą pozycję w poznawczej hierarchii, poszukuje
luźnych skojarzeń w twojej pamięci i nietypowych połączeń powiązanych
cieniutką niteczką, i wizualizuje symulacje z rodzaju: co by było,
gdyby. Mogą być tak fantastyczne albo nieprawdopodobne, że racjonalny
umysł odrzuca je od razu, gdy odzywa się sieć wykonawcza. Dzięki sieci
wyobraźni twój śniący umysł jest niczym nieskrępowany i swobodny w stopniu, jakiego nigdy nie osiągnąłby na jawie.
Sieć wyobraźni jest kluczowa dla doznania marzenia sennego. Pozwala
"widzieć" bez otrzymywania wizualnych informacji ze świata zewnętrznego.
Można na dobrą sprawę skierować jaskrawe światło w oczy śniącego, a one
pozostaną ślepe. Kiedy śnimy, przypomina to film wyświetlany w ciemnej
sali kinowej. Nic dziwnego, że starożytni Grecy, opisując doświadczenie
marzenia sennego, używali określenia "widzieć" sen, nie zaś "mieć" sen.
Kiedy włącza się sieć wyobraźni, pojawiają się spontaniczne myśli.
Podobnie jak zbitki neuronów na płytce Petriego ożywają aktywnością
elektryczną bez jakiejkolwiek stymulacji zewnętrznej, tak też śniący
umysł ożywa tą aktywnością, choć jest w znacznym stopniu odcięty od
otaczającego świata. Dlatego właśnie sieć wyobraźni została ochrzczona
mianem ciemnej energii mózgu. Tworzy coś z niczego, układając opowieści
z powietrza.
Edward F. Pace-Schott, profesor psychiatrii w Harvard Medical School,
opisał sieć wyobraźni jako prawdziwy instynkt narracyjny, ponieważ
przędzie ze wspomnień, postaci, wiedzy i emocji wewnętrznie spójne
fabuły2. Te płynące swobodnie opowieści powstają z niczego, a mimo to są nasycone znaczeniem. Skonfrontowany ze szczeliną w rzeczywistości, mózg ludzki tworzy logiczną opowieść, by tę szczelinę
wypełnić. Pacjenci cierpiący na częściową amnezję robią to samo. Zamiast
mówić, że nie pamiętają, gdy zadaje im się pytanie o wyrwę w ich
wspomnieniach, coś zazwyczaj wymyślają. Ludzie z chorobą Alzheimera też
czasem tak postępują.
Napędzane siecią wyobraźni i zrodzone we śnie opowieści płyną swobodnym
strumieniem. Choć tworzymy swoje sny, rzadko doświadczamy zdolności
wpływania na ich treść i mechanikę. W tym sensie jesteśmy bardziej
pierwszoplanowymi aktorami niż reżyserami. Nie należy tego jednak mylić
z przebywaniem w stanie dysocjacji, jakbyśmy unosili się gdzieś poza
fabułą snu. Bardziej przypomina to siedzenie na miejscu kierowcy
samochodu, nad którym nie ma się kontroli. Wciąż jesteśmy protagonistami
w naszych snach i w pełni uczestniczymy w ich doznawaniu. Po prostu nie
decydujemy świadomie o tym, dokąd sny zmierzają.
Kiedy śnimy, pogrążamy się w tym bez reszty i oddzielamy od innych
postaci w krajobrazie snu. Nasze senne osobowości są fizycznie obecne.
Nie oznacza to, że nasze śpiące ciała są tymi samymi, jakie
zamieszkujemy na jawie, gdy jesteśmy przytomni. Te pierwsze mogą być
młodsze, starsze -?nawet odmienne pod względem płci. Mamy też poczucie
odrębności wobec innych postaci we śnie, nawet jeśli są owocem
wyobraźni.
W snach snujemy opowieści, wędrując po różnych wspomnieniach, a śniąca
jaźń działa i reaguje. Niezły występ. Możemy zachowywać się w sposób
inny niż na jawie. Możemy być silniejsi albo słabsi, bardziej asertywni
albo pasywni. W tym sensie możemy uznawać, że posiadamy jaźń na jawie i jaźń we śnie albo różne osobowości.
Lecz jak wyjątkowy jest tak naprawdę śniący mózg? Bądź co bądź,
znajdujemy się też w centrum naszych snów na jawie. Wtedy, tak jak
wówczas gdy śnimy, możemy tworzyć wyimaginowane scenariusze, a umysł
przerzuca się z tematu na temat, dokonując skoków w czasie i przestrzeni. Sny na jawie są jednak inne. To ukierunkowane myśli: czy
nie byłoby miło spędzić wakacje na Hawajach? Co się stanie, jeśli
porzucę pracę?
Jak wobec tego ma się rzecz z substancjami psychodelicznymi? One też
wywołują coś, co często określa się jako senne doznanie, które jednak
różnią się od klasycznego śnienia. W przypadku tych środków sieć
wyobraźni jest w rzeczywistości mniej aktywna, w przeciwieństwie do
stanu wysokiego naładowania w śniącym mózgu. I, nie tak, jak dzieje się
to we śnie, w którym śniący jest główną postacią dramatu, doznania
wywołane przez halucynogeny są bezcielesne i dysocjacyjne.
Jeśli można jakiś stan doświadczany na jawie przyrównać częściowo do
marzenia sennego, to jest nim błądzenie myślami. Pojawiają się wówczas
jedna za drugą, bez związku z jakimś konkretnym zadaniem czy celem.
Właściwie nie kierujemy swoich myśli ku czemuś konkretnemu. Nawet jeśli
ani błądzący umysł, ani ten śniący nie są skupione na konkretnym celu,
występują między nimi różnice. Umysł błądzący jest w jakimś stopniu
uwolniony, ale nie tak bardzo jak umysł śniący. Nieskrępowany charakter
śnienia pozwala nam udawać się do miejsc, które są dla nas na jawie
nieosiągalne.
Nawet sny rządzą się zasadami
Bez względu na to, jak dzikie i nieokiełznane są sny, w których
występują nieprawdopodobne sytuacje i irracjonalne przeskoki w czasie i przestrzeni, istnieją ograniczenia -?nawet sny rządzą się pewnymi
zasadami. Choć sieć wyobraźni uwalnia śniący umysł z uwięzi, sny nie są
nieskończenie dzikie i nie są absolutnie przypadkowe. Jeśli skupimy
zainteresowanie nie na jednym śniącym człowieku, ale na dziesięciu
tysiącach, a analizie poddamy nie jeden sen, tylko niezliczone tysiące
relacji i opisów sięgających starożytności, to zaczną się wyłaniać
dostrzegalne kontury. Na przykład, pomimo przeogromnych zmian, jakie
zachodzą w naszym życiu, treść snów zmieniała się niewiele na
przestrzeni wieków, przez tysiąclecia i pokolenia. Wiele pospolitych
współczesnych snów nie różni się od tych, jakie nawiedzały Egipcjan w czasach faraonów czy Rzymian za panowania Cezara. Zaburzenia snu,
odnotowane w Chinach 1800 lat temu, dotyczą ludzi, którym śniło się
latanie i spadanie albo którzy doznawali nocnych koszmarów. Brzmi
znajomo?
Kwestionariusze, które dano do wypełnienia japońskim i amerykańskim
studentom w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, ukazują, jak
uniwersalne są, w gruncie rzeczy, sny. Studentów w obu krajach spytano:
"Czy śniłeś kiedykolwiek o..." wraz z listą możliwych tematów, nie
wyłączając pływania, bycia nagim i zakopanym żywcem. Podobieństwo
odpowiedzi udzielanych przez studentów z dwóch odległych stron świata
było zdumiewające.
W przypadku japońskich studentów pięć pierwszych miejsc na liście
zajmowały następujące sny:
Bycie atakowanym albo ściganym
Spadanie z wysokości
Podejmowanie prób, by coś zrobić
Szkoła, nauczyciele, nauka
Zastyganie w bezruchu ze strachu
W przypadku studentów amerykańskich pięć pierwszych miejsc wyglądało
następująco:
Spadanie z wysokości
Bycie atakowanym albo ściganym
Podejmowanie prób, by coś zrobić
Szkoła, nauczyciele, nauka
Doświadczenia seksualne (sny o tematyce seksualnej zajmowały miejsce
szóste wśród snów przeżywanych najczęściej przez poddanych badaniom
studentów japońskich)
Pięćdziesiąt lat później podobny sondaż przeprowadzono wśród studentów w Chinach i Niemczech. Uzyskano bardzo podobne odpowiedzi.
W przypadku chińskich studentów pięć pierwszych miejsc na liście
zajmowały:
Szkoła, nauczyciele, nauka
Bycie ściganym albo prześladowanym
Spadanie z wysokości
Spóźnienie się, na przykład na pociąg
Oblanie egzaminu
Jeśli chodzi o studentów niemieckich, przedstawiało się to w sposób
następujący:
Szkoła, nauczyciele, nauka
Bycie ściganym albo prześladowanym
Doświadczenia seksualne
Spadanie z wysokości
Spóźnienie się, na przykład na pociąg
Jakim cudem sondaże przeprowadzone w odstępie pół wieku w czterech
różnych krajach mogły przynieść tak podobne wyniki? Może jest to
związane z codziennymi doświadczeniami. Bądź co bądź, Stany Zjednoczone,
Japonia, Niemcy i Chiny są nowoczesnymi i wysoko uprzemysłowionymi
społeczeństwami. Może życie studentów w tych krajach nie różni się na
tyle, by zaowocować podobnymi snami? Czy sny ludzi funkcjonujących w odrębnych kulturach byłyby odmienne?
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku
antropologowie postanowili to zbadać. Zebrali relacje dotyczące snów
ludów tubylczych, takich jak Yir Yoront w Australii, Zapoteków w Meksyku
i Mehinaku w Brazylii. Porównali charakterystyki ich snów z charakterystyką snów Amerykanów, skupiając się na zagadnieniach takich
jak agresja, seksualność i bierność. Pomimo znacznych różnic w życiowych
doświadczeniach tradycyjnych kultur i Amerykanów, krajobrazy snów były
bardziej zbieżne niż kultury, których były owocem.
Na przykład relacje dotyczące snów społeczeństw tradycyjnych i amerykańskich dowodzą, że mężczyźni zwykle śnią o innych mężczyznach,
podczas gdy kobiety śnią w takim samym stopniu o mężczyznach i kobietach. W obu kulturach mężczyźni i kobiety byli częściej ofiarami
agresji niż agresorami, podczas gdy mniej niż 10 procent snów miało
charakter seksualny, co stanowi kolejny materiał porównawczy.
Sny są znacząco podobne na całym świecie bez względu na to, jakim
językiem ktoś się posługuje, czy mieszka w mieście, czy na obszarze
wiejskim, w kraju rozwiniętym, czy rozwijającym się, jakim majątkiem
dysponuje albo jaka jest jego pozycja społeczna. Zważywszy na niezmienną
ciągłość snów w czasie i przestrzeni, wydaje się czymś sensownym
założenie, że ich charakterystyka i treść są niejako wypalone w ludzkim
DNA i stanowią funkcję neurobiologii i ewolucji człowieka, w znacznym
stopniu odpornych na różnice kulturowe, geografię i język. Podczas
lektury kolejnych stron tej książki należy mieć na uwadze ten główny
fakt dotyczący snów -?istnieją one w obrębie struktury swych
neurobiologicznych źródeł. W tym sensie nie są tak naprawdę
nieograniczone. Choć sny wydają się magiczne, trzymają się pewnych
procedur.
Sny przebiegają według określonych reguł. Matematyka na przykład nie
odgrywa w nich jakiejkolwiek roli, i rzadko się zdarza, by śniąc, ktoś
czytał, pisał albo posługiwał się komputerem. Bez udziału logiki sieci
wykonawczej są to czynności trudne, jeśli w ogóle możliwe.
Prawdopodobnie nigdy nie śnił ci się na przykład telefon komórkowy
dosiadający konia i zdarza się niezmiernie rzadko, by obiekty zmieniały
się w snach w ludzi i vice versa. W szekspirowskim Śnie nocy letniej
bohaterowie przyjmują postaci zwierząt, ale jak wynika z opisów marzeń
sennych, ludzie rzadko przemieniają się w zwierzęta. Gdy przedmioty
przeobrażają się w inne przedmioty, to zazwyczaj w coś podobnego.
Samochód przemienia się w rower. Autobus miejski zamienia się w autobus
szkolny. Dom przekształca się w zamek albo dom stojący w jednym miejscu
przemienia się w dom stojący gdzie indziej. Przeskoki w snach są zgodne
z semantyczną mapą w twojej pamięci.
Mapy semantyczne określają to, jak organizujesz ludzi, przedmioty i miejsca, które zaludniają twój świat. Można myśleć o mapie semantycznej
jako o kiściach winogron. Jedna kiść może oznaczać środki transportu.
Inna zaś -?gdzie i jak się mieszka. Gdy twój umysł przeskakuje od
skojarzenia do skojarzenia, zwyczajowo pozostaje w obrębie tej samej
semantycznej kiści. Jeden środek transportu przemienia się w inny. Jeden
rodzaj zamieszkania zamienia się w inny. O ile można się zorientować,
taką naturą odznaczają się sny od czasów, gdy zaczęto je opisywać.
Społeczna i emocjonalna siła snów
Zastanawiam się, czy śnione fabuły zachowały na przestrzeni ludzkich
dziejów niezwykłą spójność tematyczną dlatego, że skupiają się z natury
na emocjach i relacjach interpersonalnych, zarówno rzeczywistych, jak i wyimaginowanych. Śniący umysł odgrywa wszelkiego rodzaju scenariusze
spod znaku "co by było, gdyby" bez jakiegokolwiek moralnego osądu.
Dlatego możemy śnić o sobie w odmiennej płci, z odmienną orientacją
seksualną, i umiejscawiać siebie w seksualnych czy interpersonalnych
sytuacjach, które byłyby nieprawdopodobne -?nawet odrażające -?na jawie.
Czynimy to głównie przez soczewkę emocji: jak bym się czuł, gdybym to
zrobił?
Ten emocjonalny i społeczny charakter snów jest możliwy tym bardziej, że
nie wydaje się, by wpływały na nie technologie, które zmieniają nasze
życie od lat pięćdziesiątych. W relacjach dotyczących snów rzadko
pojawiają się telewizja, komputery, internet i smartfony. Nawet nasze
obecne uzależnienie od mediów społecznościowych nie wtargnęło do
krajobrazu marzeń sennych, jeśli opierać się na ograniczonych, ale coraz
popularniejszych badaniach nad tym, w jakim stopniu nasze cyfrowe życie
wnika w życie senne.
Wyimaginowany świat snów umożliwia nam przede wszystkim eksperymenty
społeczne. Jesteśmy istotami społecznymi. Sny dostarczają eksperymentów
myślowych, które sondują relacje w naszym życiu, często mało
prawdopodobne, a często głęboko poruszające, budując jednocześnie
inteligencję społeczną. Ta główna cecha śnienia zależy od niedawnego i najbardziej znaczącego ewolucyjnego rozwoju ludzkiego mózgu i sieci
wyobraźni -?przyśrodkowej kory przedczołowej.
Przyśrodkowa kora przedczołowa stanowi część płata czołowego i jest
zbiorowiskiem neuronów w części obu płatów czołowych, lewego i prawego,
za czołem, nad nasadą nosa. "Przedczołowa" oznacza sam przód płatów
czołowych, który umiejscawia je bezpośrednio za kością czołową. To
właśnie kora przedczołowa wysunęła ludzkie czoło do przodu. Jest to
obszar, gdzie rozwijają się najnowsze neurony, ujawniające ewolucyjne
naciski, które czynią nas bardziej społecznymi, bardziej ludzkimi.
W życiu na jawie kora przedczołowa odgrywa ważną rolę w umiejętności
rozważania zarówno punktu widzenia własnego, jak i punktu widzenia
innych. Jest to nadzwyczajna zdolność. Choć ludzki mózg zmniejszył się w ciągu ostatnich trzech do pięciu tysięcy lat, nasza inteligencja
społeczna jako gatunku wzrosła. Właśnie korze przedczołowej musimy za to
podziękować. Jej uszkodzenie skutkuje brakiem empatii, osłabieniem
zdolności podejmowania decyzji i nieumiejętnością postępowania w zgodzie
z konwencjami społecznymi. Utrudnia też zmianę początkowej oceny kogoś
innego, nawet po uzyskaniu nowych informacji.
Podczas śnienia przyśrodkowa kora przedczołowa zostaje aktywowana, gdy
sieć wykonawcza ustępuje miejsca sieci wyobraźni. Kiedy przypisujemy
myśli, uczucia i intencje nie tylko naszym śniącym jaźniom, ale też
innym postaciom, które tworzymy w snach, to jest to rezultat działania
przyśrodkowej kory przedczołowej. Ta zdolność postawienia się na miejscu
kogoś innego, zwłaszcza w odniesieniu do siebie, jest określana w skrócie jako teoria umysłu.
Teoria umysłu pozwala nam rozważać nasze przekonania, pragnienia i emocje i wnioskować o tych żywionych przez ludzi, z którymi wchodzimy w interakcje. Przypisywanie stanów mentalnych samym sobie i innym zaczyna
się w dzieciństwie i jest uważane za kluczowe dla zdolności właściwego
funkcjonowania człowieka w plemieniu, społeczności czy społeczeństwie.
Ludzie cierpiący na autyzm, schizofrenię i fobię społeczną mają z tym
problem, co utrudnia im interakcje z innymi. Dzięki teorii umysłu możemy
zrozumieć, dlaczego ktoś zachowuje się w określony sposób i jak może się
zachowywać w przyszłości. Gdy śnimy, teoria umysłu pozwala nam myśleć,
jak byśmy się czuli w pewnych wyimaginowanych sytuacjach i co inni by o nas sądzili w tych samych scenariuszach. Jest to ważne, ponieważ podnosi
to zdolność do interakcji w grupach, zbiorowego rozwiązywania problemów
i pracy nad wspólnym celem. Teoria umysłu działa w śniącym umyśle z pełną siłą, pozwalając odgrywać złożone scenariusze społeczne -
wyimaginowane eksperymenty myślowe, które mogą leżeć u podłoża naszego
życia na jawie.
Gdy przeprowadzamy w swych snach te eksperymenty myślowe, zyskujemy też
dostęp do odznaczającego się wysokim napięciem układu limbicznego. Układ
ten odpowiedzialny jest za emocje, wspomnienia i pobudzenie.
Przypominasz sobie, że układ limbiczny podczas snu może się uaktywniać w stopniu, który jest nieosiągalny, gdy nie śpisz. Ten hiperaktywny stan
emocjonalny może poprawić inteligencję społeczną i wnikliwość. Jeśli się
zastanawiasz, jak emocje mogą być takie kluczowe dla umiejętności
społecznych, miej na uwadze fakt, że kiedy układ limbiczny ulega
uszkodzeniu, a racjonalna część wykonawcza mózgu nie ma do niego
dostępu, myślenie człowieka zostaje sparaliżowane i staje się on
niezdolny do zrozumienia świata społecznego, a nawet podejmowania
prostych decyzji. Uszkodzenie układu limbicznego może hamować zdolność
do współczucia, rozumienia sygnałów społecznych i wchodzenia w interakcję z innymi. Choć zazwyczaj nie myślimy o emocjach w ten sposób,
są one niezbędne do optymalnego osądu w sytuacjach społecznych. Uważam,
że ta zdolność przyczyniła się do rozwoju zbiorowej ewolucji.
Ty śniący kontra ty na jawie
W zasadzie każdy z nas ma jasne poczucie tego, kim jest. Pomijając
fizyczny wygląd, dysponuje wspomnieniami o tym, co robił w przeszłości,
i koncepcjami dotyczącymi tego, gdzie chciałby się widzieć w przyszłości. Ma swoje przekonania, moralność, preferencje i awersje.
Wszystko to kreśli szczegółowy autoportret. Ale co z protagonistą w twoich snach? Czy twoja wyśniona postać różni się od tego, kim jesteś po
przebudzeniu?
W połowie dwudziestego wieku amerykańscy badacze, Calvin Hall i Robert
Van de Castle, opracowali system pozwalający rozłożyć sny na ich części
składowe3. Ta kodująca technika pozwalała określić liczbę
postaci występujących w danym śnie. Czy chodziło o konkretne osoby,
grupy czy zwierzęta? Czy były płci męskiej, czy żeńskiej? Jak agresywny
był sen? Czy śniący był napastnikiem czy ofiarą?
Ustalili, że właśnie ty będziesz niemal zawsze głównym bohaterem w swoim
śnie, że w fabule twoich snów będzie występowało mniej więcej pięć
postaci i że senne opowieści skłaniają się bardziej ku niepowodzeniu niż
powodzeniu i ku agresji niż dobroci. Za pomocą tego systemu Hall, Van
den Castle i inni wykazali też, że większość snów nie jest dziwaczna i osobliwa, lecz stanowi zwyczajną treść życia codziennego.
Koncepcja, że sny są kontynuacją naszego życia na jawie jest nazywana
hipotezą ciągłości snu. Nie mówi ona o tym, że sny w sposób doskonały
odzwierciedlają nasze życie na jawie, ale dowodzi, że odzwierciedlają
nasze osobiste wartości i pragnienia i że czerpią materiał z naszych
emocjonalnych problemów, trosk i potrzeb, kiedy nie śpimy. Według
wyznawców tej teorii być może aż 70 procent naszych snów stanowi
"ucieleśnione symulacje" osobistych trosk i koncepcji4.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki