Rozdział 1
Babilońscy skrybowie
Przez region, w którym leży dzisiejszy Irak, płyną dwie najsłynniejsze rzeki świata. Powstały tam cywilizacje, które im obu zawdzięczały swą egzystencję. Spływając ze źródeł położonych w górach wschodniej Turcji, rzeki te nawadniają tysiące kilometrów żyznych równin, aż w końcu łączą się w pojedynczą drogę wodną, która znajduje ujście w Zatoce Perskiej. Ograniczają je od południowego zachodu pustynny, suchy Płaskowyż Syryjsko-Arabski, od północnego wschodu niegościnne pasma gór Antytaurusu i Zagrosu. Rzeki te to Eufrat i Tygrys, płynące przez starożytne ziemie Asyrii, Akadu i Sumeru prawie tymi samymi korytami od czterech tysięcy lat.
Region pomiędzy Tygrysem a Eufratem archeolodzy nazywają Mezopotamią, co w starożytnej grece oznaczało "pomiędzy rzekami". Region ten słusznie zwany jest kolebką naszej cywilizacji. Rzeki dostarczały równinom wodę, która je użyźniała. Obfitość roślinności przyciągała stada owiec i jeleni, one z kolei ściągały drapieżniki, wśród nich ludzi - myśliwych. Równiny Mezopotamii były rajskim ogrodem dla zbieraczy-myśliwych, magnesem przyciągającym plemiona koczowników.
Były one tak żyzne, że myślistwo i zbieractwo przekształciło się w końcu w efektywniejsze strategie zdobywania pożywienia. Znaleziska wykopane na północ od gór otaczających Żyzny Półksiężyc świadczą o tym, że około dziewięciu wieków przed naszą erą powstała rewolucyjna technologia: rolnictwo. Tuż po tym nastąpiły dwie zasadnicze zmiany w ludzkich wspólnotach, spowodowane potrzebą pozostania w jednym miejscu ze względu na uprawę oraz możliwością wyżywienia większych populacji. Ta kombinacja prowadziła do powstania miast; w Mezopotamii wciąż odkrywane są pozostałości najwcześniejszych wielkich miast-państw: Niniwy, Nimrudu, Uruku, Lagaszu, Eridu, Ur i przede wszystkim Babilonu z jego wiszącymi ogrodami i wieżą Babel. Tutaj, przed tysiącami lat, przejście na rolnictwo spowodowało powstanie zorganizowanych społeczeństw ludzkich z towarzyszącymi im atrybutami władzy, takimi jak rząd, biurokracja i wojsko. Pomiędzy rokiem 2000 a 500 p.n.e. nad brzegami Eufratu kwitła cywilizacja zwana teraz babilońską. Jej nazwa pochodzi od nazwy głównego miasta, ale w szerszym sensie dotyczy także kultury sumeryjskiej i akadyjskiej. Pierwsza znana wzmianka o Babilonie pojawiła się na glinianej tabliczce Sargona z Akadii, pochodzącej z około 2250 r. p.n.e., choć korzenie Babilończyków mogą sięgać nawet trzech tysięcy lat wstecz.
Niewiele wiemy o korzeniach "cywilizacji" - słowo to określa sposób zorganizowania ludzi w osiadłe społeczeństwa. Jednak wydaje się, że wiele elementów współczesnego świata pochodzi wprost od starożytnych Babilończyków. W szczególności byli oni doskonałymi astronomami i można im przypisać stworzenie dwunastu konstelacji Zodiaku, podział okręgu na 360 stopni, minuty na sześćdziesiąt sekund i godziny na sześćdziesiąt minut. Babilończycy potrzebowali tego systemu jednostek miary do obserwacji astronomicznych i dzięki temu stali się ekspertami w dziedzinie matematyki - służebnicy astronomii.
Uczyli się w szkołach matematyki. Tak jak my.
*
- Jaką dzisiaj mamy lekcję? - zapytał Nabu, kładąc obok siebie zawiniątko ze śniadaniem. Jego matka dbała, aby zawsze miał dużo chleba i mięsa - zwykle koziego. Czasami wkładała mu do zawiniątka ser, tak dla urozmaicenia.
- Matmę - odpowiedział posępnie jego przyjaciel Gamesz. - Dlaczego nie jest to prawo? Wolę się uczyć prawa.
Nabu, który uczył się bez wysiłku matematyki, nie mógł pojąć, dlaczego jego koledzy uważają matematykę za trudny przedmiot.
- Czy nie wydaje ci się, Gameszu, nudne to przepisywanie wszystkich tych formułek prawniczych i uczenie się ich na pamięć?
- Nie, to proste. Nie musisz przy tym myśleć.
- Dlatego wydaje mi się to takie nudne - odpowiedział przyjaciel - tymczasem matematyka...
- ... jest okropna - włączył się do rozmowy Humbaba, który przybył do szkoły skrybów jak zwykle spóźniony. - Powiedz Nabu, co ja mam z tym zrobić? - Wskazał ręką na zadanie domowe wyryte na glinianej tabliczce. - Mnożę liczbę przez siebie samą i dodaję jej podwojenie. W wyniku otrzymuję 24. Co to za liczba?
- Cztery - odpowiedział Nabu.
- Naprawdę? - wykrzyknął Gamesz.
- Tak, ja to wiem, ale w jaki sposób można ten wynik otrzymać? - zapytał Humbaba.
Nabu skrupulatnie zaczął wyjaśniać procedurę, którą nauczyciel matematyki pokazał im tydzień temu.
- Dodaj połowę z 2 do 24, otrzymasz 25. Wyciągnij z tego pierwiastek kwadratowy, a otrzymasz 5...
Gamesz zakłopotany uniósł w górę ręce.
- Nabu, ja dotąd nie rozumiem tych pierwiastków kwadratowych.
- Aha! - rzekł Nabu. - Teraz wszystko jasne! - Obaj jego przyjaciele popatrzyli na niego jak na wariata. - Gameszu, musisz najpierw poznać pierwiastki kwadratowe, a dopiero potem możesz się uczyć rozwiązywania równań.
- O obu nie mam pojęcia - mruknął Gamesz.
- Ale najpierw musisz przerobić pierwiastki kwadratowe. Musisz opanowywać materiał krok po kroku, tak jak to nam powtarza nauczyciel.
- Powtarza nam także, abyśmy nie brudzili naszej odzieży - zaprotestował Humbaba - ale mu i tak na to nie...
- To co innego, to...
- To niedobrze! - jęknął Gamesz. - Nigdy nie zostanę skrybą. Od ojca tak oberwę, że nie będę mógł usiąść, a matka spojrzy znowu na mnie tym swoim błagalnym wzrokiem i powie, że muszę się jeszcze bardziej postarać i pomyśleć o rodzinie. A ja nie mogę wbić sobie tej matematyki do głowy! Prawo mogę zapamiętać. To fajne. Na przykład coś takiego: "jeśli żona człowieka szlachetnie urodzonego zamorduje go z powodu innego mężczyzny, to będzie nabita na pal". To jest moim zdaniem warte nauki. A nie durne rzeczy w rodzaju pierwiastków kwadratowych. - Zamilkł na chwilę, by zaczerpnąć oddechu, i potrząsał rękami z emocji. - Równania, liczby - po co nam to?
- Bo są użyteczne - odparł Humbaba. - Pamiętasz prawo dotyczące obcinania uszu niewolnikom?
- Tak! - odrzekł Gamesz. - Kara za napaść.
- Gdy wybijesz oko zwykłemu człowiekowi - podpowiadał Humbaba - to musisz mu zapłacić...
- Jedną srebrną minę - odpowiedział Gamesz.
- A jeśli złamiesz niewolnikowi kość?
- Zapłacisz jego panu odszkodowanie w wysokości połowy jego wartości.
Teraz Humbaba zamknął swą pułapkę.
- A zatem jeśli niewolnik kosztuje sześćdziesiąt szekli, to musisz umieć policzyć, ile to jest połowa z sześćdziesięciu. Jeśli chcesz być prawnikiem, to musisz znać matematykę!
- To wynosi trzydzieści szekli - odrzekł natychmiast Gamesz.
- A widzisz! - zakrzyknął Nabu. - Umiesz liczyć!
- Do tego matematyka mi nie jest potrzebna, bo to jest oczywiste. - Przyszły prawnik wymachiwał rękami w powietrzu, starając się uzewnętrznić swoje uczucia. - Jeśli to dotyczy świata realnego, to tak, Nabu, umiem liczyć. Ale te wszystkie wydumane zagadnienia związane z pierwiastkami kwadratowymi sprawiają, że tracę tę umiejętność.
- Potrzebujesz pierwiastków kwadratowych przy pomiarach gruntu - odpowiedział Humbaba.
- Tak, ale ja nie zamierzam być poborcą podatkowym, mój ojciec chce, bym został skrybą - zauważył Gamesz. - Tak jak on. Po co mi do tego matematyka?
- Bo jest użyteczna - powtórzył Humbaba.
- A mnie się wydaje, że nie o to tutaj chodzi - cicho powiedział Nabu. - Myślę, że chodzi tu o prawdę i piękno, o otrzymywanie wyniku i przekonanie, że jest on poprawny. - Ale wygląd twarzy jego przyjaciół uzmysłowił mu, że ich nie przekonał.
- A według mnie chodzi o wynik i przekonanie się, że jest niepoprawny - westchnął Gamesz.
- Matematyka jest ważna, bo jest prawdziwa i piękna - obstawał przy swoim Nabu. - Pierwiastki kwadratowe mają zasadnicze znaczenie dla rozwiązywania równań. Może być z nich mniej pożytku, ale to nie ma znaczenia. Są ważne dla siebie samych.
Gamesz zamierzał powiedzieć coś niecenzuralnego, ale zauważył wchodzącego do klasy nauczyciela i nagłym atakiem kaszlu pokrył swoje zmieszanie.
- Dzień dobry, chłopcy - powiedział pogodnie nauczyciel.
- Dzień dobry panu.
- Pokażcie mi swoje zadania domowe.
Gamesz westchnął. Humbaba spoglądał zaniepokojony. Twarz Nabu pozostawała bez wyrazu. Pomyślał, że tak będzie lepiej.
*
Najbardziej zadziwiającą rzeczą w podsłuchanej przez nas rozmowie - oprócz tego, że jest całkowicie fikcyjna - jest to, że miała miejsce około 1100 r. p.n.e. w legendarnym mieście Babilonie.
Miałem na myśli, że mogła mieć miejsce, nie ma bowiem żadnych świadectw rozmowy pomiędzy trzema chłopcami o imionach Nabu, Gamesz i Humbaba. Jednak natura ludzka jest niezmienna od wieków i dlatego moja opowieść ma bardzo solidne, oparte na dowodach podstawy.
Wiemy zaskakująco dużo o babilońskiej cywilizacji, ponieważ istnieją o niej zapisy sporządzone na mokrej glinie za pomocą dziwnych znaków o klinowym kształcie - od tego kształtu pismo to nazwano klinowym. Gdy glina wyschła i utwardziła się w babilońskim słońcu, znaki te stawały się praktycznie niezniszczalne. Gdy zaś dom, w którym składowano takie tabliczki, spalił się, co często się zdarzało, ciepło przekształcało tabliczki w ceramikę, której trwałość była jeszcze większa.
W końcu wszystko pokrył piasek pustyni, co uczyniło zapis wiecznym. Z tego powodu Babilon stał się miejscem, gdzie narodziła się pisana historia. Także tutaj rozpoczęła się historia ludzkiego pojmowania symetrii - oraz jej ilościowa teoria, "analiza" symetrii, równie potężna jak analiza matematyczna Izaaka Newtona i Gottfrieda Leibniza. Bez wątpienia historia ta sięga głębiej w przeszłość, moglibyśmy ją poznać, ale tylko gdybyśmy mieli wehikuł czasu albo przynajmniej jeszcze starsze gliniane tabliczki. Z zapisanej historii możemy się dowiedzieć, że matematycy babilońscy dali ludzkości podstawy nauki o symetrii, co zasadniczo wpłynęło na postrzeganie świata fizycznego.
*
Matematyka opiera się na liczbach, ale nie jest do nich ograniczona. Babilończycy znali efektywny system liczbowy, który w przeciwieństwie do naszego systemu dziesiętnego (opartego na potęgach dziesięciu) był sześćdziesiętny (oparty na potęgach sześćdziesięciu). Znali trójkąty prostokątne i coś równoznacznego z twierdzeniem Pitagorasa - choć, w odróżnieniu do swych greckich następców, matematycy babilońscy nie starali się potwierdzać swych empirycznych odkryć logicznym dowodem. Babilończycy używali matematyki do wyższych celów: w astronomii, przypuszczalnie do rozwiązywania problemów rolnictwa i ze względów religijnych, ale także, z zupełnie prozaicznych powodów, w handlu i podczas poboru podatków. Ta dualna rola matematyki - odkrywanie porządku świata natury i wspomaganie ludzkiego życia - snuje się jak złota nić przez jej historię.
Najbardziej istotne w matematyce Babilończyków jest to, że nauczyli się, jak należy rozwiązywać równania.
Równania są matematycznym sposobem na znalezienie wartości nieznanej wielkości w sytuacji, gdy znamy poszlaki. "Oto pewne fakty dotyczące nieznanej liczby: odkryj, jaka to liczba". Równanie jest pewnym rodzajem układanki dotyczącym liczby. Nie wiemy, jaka jest liczba, ale wiemy o niej coś, co możemy wykorzystać. Naszym zadaniem jest rozwiązanie układanki przez odnalezienie nieznanej liczby. Może się wydawać, że zabawa ta została wywiedziona z geometrycznej koncepcji symetrii, ale w matematyce zawsze okazuje się, że pomysły dotyczące określonej idei rzucają światło na inne, bardzo odmienne zagadnienia. Ta wzajemna więź zagadnień jest intelektualną siłą matematyki. Dzięki temu też system liczbowy wynaleziony w celu komercyjnym pozwolił starożytnym uzyskiwać wiedzę o gwiazdach stałych i ruchach planet.
Zagadka może być łatwa: "Podwojona liczba daje 60, jakiej liczby szukamy?". Nie trzeba być genialnym, żeby się zorientować, że chodzi o liczbę 30. Może też być trudniejsza: "Mnożę liczbę przez siebie samą i dodaję 25: w rezultacie otrzymuję liczbę dziesięć razy większą od szukanej liczby. Jakiej liczby szukamy?". Metodą prób i błędów możemy dojść do wniosku, że jest to liczba 5 - ale metoda prób i błędów jest nieefektywna w przypadku rozwiązywania zagadki czy równania. Co będzie, gdy na przykład zamienimy 25 na 23? Albo na 26? Babilońscy matematycy gardzili metodą prób i błędów, ponieważ posiedli znacznie większy sekret. Znali metodę, standardową procedurę rozwiązywania równań. O ile wiemy, byli oni pierwszymi ludźmi, którzy uzmysłowili sobie, że takie techniki istnieją.
*
C.d. w pełnej wersji