WSTĘPJAKA JEST PRAWDA O KONOPIACH[1*]?
TRWA GLOBALNA REWOLUCJA związana z marihuaną. Od prawie stu lat jest ona najpopularniejszą nielegalną substancją psychoaktywną na świecie.
Jednocześnie każdego roku kolejne rządy cofają lub też usiłują cofnąć zakazy ich dotyczące. W momencie pisania tego tekstu w Stanach Zjednoczonych[2*] ponad dwieście milionów obywateli w trzydziestu sześciu stanach ma dostęp do marihuany medycznej, a ponad sto milionów w siedemnastu stanach może legalnie kupić marihuanę rekreacyjną[1].
W siedemnastu krajach, w tym w Holandii, Belgii, Niemczech i w Polsce, medyczne konopie stały się lekiem. Izrael oferuje obecnie pierwszy na świecie uniwersytecki kurs dotyczący medycznej marihuany.
Z drugiej strony w Wielkiej Brytanii rewolucja ledwo się zaczęła. Zaledwie trzy lata temu (w 2018 roku) rząd w końcu przyznał, że medyczne konopie mogą być legalnie stosowane jako lek, chociaż były używane w tym celu od tysięcy lat. Jednak z powodu braku jasnych wytycznych, wyssanych z palca argumentów dotyczących kosztów i polaryzacji w środowisku medycznym tylko nieliczni pacjenci mogą otrzymać receptę w ramach NHS[3*].
W rezultacie szacuje się, że ponad milion osób w Wielkiej Brytanii codziennie używa nielegalnej (czarnorynkowej) marihuany w celach medycznych. Sytuacja taka sprawia, że ludziom brakuje rzetelnych informacji na jej temat i czują się zdezorientowani.
Być może jesteś taką osobą. Może rozważasz spróbowanie marihuany i chcesz poznać realne korzyści i szkody wynikające z jej zażywania? Albo już korzystasz z konopi, ale niepokoi Cię to? Może używasz marihuany rekreacyjnie lub odkryłaś/eś, że Twoje dziecko ją zażywa, i chcesz poznać prawdziwy charakter i zakres płynących z tego zagrożeń?
Właśnie dlatego napisałem tę książkę: aby opowiedzieć całą prawdę o marihuanie i odkryć to, co mówi o nich nauka. Po stu latach rządowej propagandy skierowanej przeciwko niej bardzo tego potrzebujemy. Większość wiedzy, jaką wielu z nas ma o niej, prawdopodobnie pochodzi z owej propagandy, a także ostatnio z marketingu z obszaru nowego i rozwijającego się przemysłu związanego z konopiami, zwłaszcza skupionego na CBD[4*].
Być może znacie mnie jako "narkotykowego cara", który w 2009 r. został zwolniony przez rząd Wielkiej Brytanii z funkcji doradczej za wypowiadanie się na temat rzeczywistych dowodów na szkodliwość substancji psychoaktywnych. Oskarżano mnie o bycie reformatorem korzystania z nich, jakby to było coś złego. Faktem jednak jest, że odpowiednie przepisy w obecnym kształcie najwyraźniej nie spełniają swojej roli. Dowody płynące z całego świata wskazują, że wojna z narkotykami zakończyła się klęską. Rząd Wielkiej Brytanii kontynuował politykę prohibicji, która, jak widać na ryc. 1 i 2, nie zmniejszyła spożycia marihuany.
Celem prohibicji jest ograniczenie szkód powodowanych przez substancje psychoaktywne, ale polityka taka jedynie je powiększa. Wlicza się w to marnowanie czasu policji oraz wykorzystywanie funduszy publicznych na ściganie osób za drobne przestępstwa polegające na posiadaniu marihuany, co często rujnuje ich życiowe perspektywy. Trzymanie jej poza prawem doprowadziło paradoksalnie do tego, że na czarnym rynku zaczęto sprzedawać jej mocniejszą wersję - skunk - oraz niebezpieczny substytut, spice.
Marihuana nie zniknie niezależnie od tego, jak bardzo rząd będzie próbował udawać, że polityka "bycia twardym wobec narkotyków" działa. Czy nie byłoby zatem rozsądnie znaleźć lepszy sposób na egzystencję obok marihuany? Taki, który jednostkom i społeczeństwu przyniesie najmniejsze szkody, jednocześnie dając najwięcej korzyści?
Jako naukowiec pracujący w roli doradcy rządu nie zaczynałem od domagania się reform. Kierowałem się jedną z podstawowych zasad badań naukowych: kwestionuj wszystko. Czułem, że moim zadaniem jest znalezienie najlepszej, opartej na dowodach polityki redukcji szkód wynikających z użycia wszystkich substancji psychoaktywnych, w tym alkoholu i tytoniu.
Ryc. 1. Liczba dorosłych przyznających się do zażywania konopi, dane z lat 1970-2002
Ryc. 2. Proporcja osób w wieku 16-59 lat przyznających się do zażywania konopi przynajmniej raz w życiu, lata 1995-2019
Podejście takie stanowiło szersze spojrzenie na problem. Czy racjonalne jest to, że traktujemy alkohol inaczej niż marihuanę, skoro alkohol powoduje więcej szkód? Jaka polityka rządu doprowadziłaby do największych korzyści, jednocześnie najbardziej redukując potencjalne szkody?
Praca, którą wykonałem przez te lata, pokazała mi, że konopie indyjskie to substancja psychoaktywna, w stosunku do której w społeczeństwie występuje największa przepaść między tym, co komunikuje się ludziom, a rzeczywistymi szkodami, jakie wyrządza. Oto coś, co może Cię zaskoczyć: liczba osób, które zmarły z powodu zażywania różnych substancji w Wielkiej Brytanii w 2019 r. Konopie plasują się na końcu stawki[5*].
Ryc. 3. Śmiertelność związana z zażywaniem substancji psychoaktywnych w Wielkiej Brytanii
Po odejściu ze stanowiska rządowego wiedziałem, że muszę kontynuować badania i mówić o polityce dotyczącej substancji psychoaktywnych, opierając się na dowodach. Dlatego założyłem organizację charytatywną Drug Science i kontynuuję edukację w tej dziedzinie. O moich doświadczeniach i analizie polityki antynarkotykowej możesz przeczytać w rozdziałach trzecim i czternastym tej książki.
Moje poglądy na problem konopi, a także sama treść niniejszej publikacji ukształtowane zostały dzięki temu, że byłem doradcą rządowym, a także mam doświadczenie w innych obszarach.
W latach 70. kształciłem się jako lekarz. Budzący grozę starszy konsultant mojego stażu, dr Hardwick, pierwszego dnia w Guy's Hospital powiedział do mnie i moich kolegów: "Celem medycyny jest zmniejszenie cierpienia". Te słowa utkwiły mi w pamięci i stanowią podstawę całej mojej praktyki klinicznej.
Stały się one szczególnie prawdziwe, odkąd dowiedziałem się o kampanii na rzecz dostępu do marihuany medycznej. Mimo że jest lekiem stosowanym od tysięcy lat, ze względu na trwającą prohibicję nigdy nie mogłem przepisać jej jako lekarz.
Kiedy jednak zacząłem spotykać ludzi i rodziny, których życie zmieniło się dzięki zażywaniu marihuany, słuchając ich historii - niektóre z nich znajdują się w części trzeciej książki - zdałem sobie sprawę, że ograniczanie przez rząd dostępu do niej było - i jest - ogromną niesprawiedliwością[2].
Spotykałem na przykład rodziców dzieci chorych na ciężką, oporną na leczenie padaczkę, którzy potrzebowali marihuany medycznej - będącej jedyną skuteczną terapią - ale czasami musieli płacić za dostęp do niej ponad dwa tysiące funtów miesięcznie. Jedni z nich zmuszeni byli w tym celu sprzedać swój dom[3].
Właśnie dlatego moja organizacja Drug Science stara się wywierać presję na rząd i środowisko medyczne, aby te zwiększyły dostęp do medycznej marihuany. To też jest powód, dla którego stworzyliśmy Project Twenty21 - pierwszy w Wielkiej Brytanii rejestr danych o jej działaniu. W chwili pisania tego tekstu Twenty21 zrekrutowało ponad tysiąc pacjentów, zapewniając im dostęp do specjalistów i do odpowiednich jej form po uczciwej cenie.
Specjalizowałem się także w neuropsychofarmakologii, co pozwoliło mi wykorzystać moją karierę do badania wpływu substancji psychoaktywnych i leków na mózg. Podejrzewam, że podawałem ludziom więcej różnych klas tych substancji - legalnych i nielegalnych - niż ktokolwiek inny na świecie.
Można powiedzieć, że wzrost popularności substancji psychoaktywnych był tłem mojego wczesnego życia. Byłem nastolatkiem w erze dzieci kwiatów i studentem w latach 70. Psychodeliki, zwłaszcza LSD, zmieniały wtedy muzykę, sztukę i kulturę, a marihuana stała się modną alternatywą dla alkoholu. Ale byłem także dzieckiem tamtych czasów, jeśli chodzi o największą w historii rewolucję w naukowym rozumieniu mózgu - wtedy to nastąpiło odkrycie, że mózg jest "maszyną chemiczną". Do późnych lat 60. ludzie sądzili, że jest zasilany sygnałami elektrycznymi, podobnie jak centrala telefoniczna.
Jako student w Cambridge uczyłem się od naukowców, którzy odkryli, jak działają neurony, i brałem udział w pierwszych dyskusjach na temat natury mechanizmu, dzięki któremu neurony komunikują się ze sobą poprzez neurotransmisję chemiczną. Odkrycia te zrewolucjonizowały nie tylko naukę o mózgu, ale także medycynę mózgu. Po raz pierwszy mogliśmy wytwarzać cząsteczki działające na nowo odkrywane neuroprzekaźniki.
Substancje psychoaktywne to tylko inna strona tego samego mechanizmu - one również działają poprzez zakłócanie interakcji substancji chemicznych w mózgu. Byłem - i jestem - zafascynowany tym, jak bardzo te substancje zmieniają mózg. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłem kogoś pijanego, zastanawiałem się, dlaczego ludzie po nie sięgają? Jakie zmiany wywołują one w mózgu? Jaki wpływ mają te zmiany na to, jak ludzie się czują i myślą?
Jesteśmy na samym początku drogi do zrozumienia tego wszystkiego. Fakt, że konopie na tak wiele lat zdelegalizowano na całym świecie, zahamował wiele istotnych badań. Ale mniej więcej dziesięć lat temu tempo prac przyspieszyło. W drugiej części książki podzielę się kilkoma nowymi ekscytującymi odkryciami o wpływie konopi zarówno na ciało, jak i na mózg.
Będąc lekarzem, szkoliłem się także i pracowałem jako psychiatra. To, w połączeniu z moimi badaniami, dało mi głębokie zrozumienie niekończących się dywagacji na temat marihuany i zdrowia psychicznego. Jedną ze spraw, o której z pewnością będziesz chcieć dowiedzieć się więcej, jest ryzyko uzależnienia (patrz rozdział dwunasty). Drugą jest powiązanie występowania schizofrenii z marihuaną, co stanowi jedną z głównych i najbardziej przerażających historii medycznych naszych czasów (patrz rozdział trzynasty).
Wreszcie piszę tę książkę jako rodzic. Mam czworo dzieci, wszystkie są już dorosłe, ale doskonale pamiętam zawirowania okresu dojrzewania, zwłaszcza że trwały one w naszym domu trzynaście lat. Wszyscy pragniemy, żeby nasze dzieci miały jak najlepiej. Nie chcemy, by zawalały egzaminy, były karane czy uzależniły się od substancji psychoaktywnych.
Ważne, by jako rodzic lub opiekun - a także jako nauczyciel, jeśli nim jesteś - znać prawdę o tych substancjach i alkoholu. Zwłaszcza że im bardziej uczciwych informacji udzielasz młodym ludziom na temat używek, tym większą dajesz im siłę do dokonywania dobrych wyborów.
Tak naprawdę jestem wielkim zwolennikiem motywowania wszystkich, zarówno dorosłych, jak i dzieci, do dokonywania wyborów na podstawie rzetelnej wiedzy. Mam nadzieję, że ta książka da Ci wszystko, czego potrzebujesz, aby wyrobić sobie własne zdanie na temat marihuany.
JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI?
Być może nie będziesz chcieć czytać wszystkich części i wybierzesz te, które będą dla Ciebie najistotniejsze. Mówię w kolejnych sekcjach o wszystkich aspektach marihuany: z czego się ją produkuje, jak działa, jak można ją stosować jako lek, a także o uwarunkowaniach politycznych jej dotyczących.
Aby ułatwić Ci znalezienie potrzebnych informacji, podzieliłem książkę na sekcje.
Część pierwsza: Historia marihuany
Skąd się wzięła i jak stała się nielegalna. W tej części omawiam także moją historię jako doradcy rządowego oraz pracę, jaką wykonałem przy stworzeniu opartej na dowodach polityki jej dotyczącej.
Część druga: Jak działa marihuana
To sekcja, którą powinieneś/powinnaś przeczytać, jeśli chcesz dowiedzieć się, z czego składa się marihuana, jak działa i jak reagują na nią Twój mózg i ciało.
Część trzecia: Marihuana jako lek
Historia o tym, jak w końcu ponownie stała się lekiem dopuszczanym przez brytyjskie prawo i dlaczego walka o to jeszcze się nie zakończyła. Do tego dodałem aktualne dane dotyczące przypadłości, w jakich pomaga marihuana.
Część czwarta: Jak zminimalizować szkody?
Wiele powiedziano nam o szkodliwości marihuany. W tej części przyjrzymy się dowodom stojącym za tymi opowieściami oraz temu, co z nich pozostaje w świetle aktualnej wiedzy naukowej. Tu też mówię o sposobach minimalizacji szkód związanych z jej zażywaniem, w tym również o możliwych regulacjach prawnych.
Odpowiedzi na pytania dotyczące konopi i marihuany medycznej można znaleźć na stronie internetowej Drug Science: www.drugscience.org.uk.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki